Masai Mara – Nairobi

Początek podróży to miła przejażdżka granicami parku, po lekko górzystym terenie. Widoki były malownicze. Do przejechania mieliśmy jednak ok. 400 km w większości po fatalnej jakości nawierzchni (na zdjęciach), w związku z tym dzień był bardzo męczący. Jakość drogi w połączeniu z afrykańską fantazją w ruchu drogowym skończyły się utrąceniem Defciowi bocznego lusterka przez jadącą z naprzeciwka ciężarówkę. Naprawa w miejscowości Bomet polegała na przycięciu pasującego wymiarem kawałka z dużego lustra. Co prawda jakość szkła znacznie odbiega od oryginału, ale przynajmniej mogliśmy bezpiecznie jechać dalej. W poszukiwaniach potłuczonego elementu pomógł nam pastor Bometu, który prowadzi warsztat samochodowy. Zgodnie z naszym zwyczajem do Nairobi docieramy po ciemku. Na ten kemping wracamy już prawie jak do domu.